Lęk to emocja, którą zna każdy. Czasem paraliżuje, czasem mobilizuje, ale zawsze niesie ze sobą ważną informację. Nie jest wrogiem – to sygnał, że coś dla nas ma znaczenie.
Czy na co dzień rozmyślasz i boisz się, że gdzieś na świecie spadnie samolot? Raczej nie, jednak jeśli leci nim ktoś dla nas bliski – lęk pojawia się natychmiast. Dlaczego? Bo emocja ta pokazuje, co jest dla nas ważne.
Lęk kieruje uwagę ku przyszłości, bo jest nieznana. Podsuwa czarne scenariusze i ostrzega: uważaj, coś może się wydarzyć. W normalnej dawce chroni nas i mobilizuje. Jednak, gdy go tłumimy i kumulujemy, może przeradzać się w ataki paniki, koszmary czy poczucie paraliżu w teraźniejszości.
Lęk to nie tylko myśli – ciało przeżywa go równie mocno.
To naturalne reakcje. Organizm przygotowuje się do trybu „walki albo ucieczki”.
Kiedy lęk się pojawia, najczęściej chcemy go jak najszybciej uciszyć. To normalne, ale na dłuższą metę nieskuteczne.
👉 Unikanie sytuacji, które budzą lęk, tylko wzmacnia jego siłę.
👉 Tłumienie emocji sprawia, że wracają w snach lub atakach paniki.
👉 Uciekanie w kontrolę (ciągłe sprawdzanie, analizowanie) daje złudne poczucie bezpieczeństwa, ale nie rozwiązuje problemu i pochłania mnóstwo energii.
Najważniejsze – nie przeszkadzać ciału. Lęk, jak każda emocja, ma swój początek, kulminację i koniec. Gdy pozwolisz mu przepłynąć, sam opadnie.
Pomagają proste kroki:
Warto też pamiętać, że lęk można zamienić w… ekscytację. Fizjologicznie odczuwamy je bardzo podobnie. To, co przeraża, często jest też tym, co naprawdę nas rozwija.
Nie wtedy, gdy fala lęku jest najwyższa. W tym stanie łatwo o impulsywne decyzje. Lepiej poczekać, aż emocja opadnie. Dopiero wtedy możesz zobaczyć:
co możesz zrobić, by lepiej zadbać o siebie.
Lęk to nie przeszkoda, ale drogowskaz. Pokazuje, gdzie są nasze wartości i na czym nam naprawdę zależy. Nie musisz się go pozbywać – wystarczy nauczyć się go słuchać i przepuszczać przez ciało.
Mark Twain