To, czym karmisz głowę, ma znaczenie

Czy rozrywka zawsze jest odpoczynkiem?

Może nie każdy ma tak jak ja, ale jeśli trafię na książkę albo serial, który naprawdę mi się spodoba, bardzo trudno jest mi się powstrzymać. Czytam albo oglądam bez opamiętania, zupełnie nie zastanawiając się nad tym, jakie będą tego konsekwencje. Jeszcze jeden odcinek. Jeszcze kilka stron. Jeszcze chwila w innym świecie.

I oczywiście czasem właśnie tego potrzebujemy. Możliwość oderwania się od codzienności, nabrania dystansu czy przeżycia historii kogoś zupełnie innego może być świetną formą odpoczynku.

Tylko że zaczęłam zauważać, że w moim przypadku nie zawsze jest to odpoczynek. Czasami jest to po prostu ucieczka. Ucieczka od myśli, emocji, problemów albo rzeczy, którymi nie mam ochoty się zajmować. I wtedy pojawiło się pytanie: czy sposób, w jaki odpoczywam, rzeczywiście mi służy?

Żyjemy w świecie nieograniczonego wyboru

Nigdy wcześniej nie mieliśmy tak łatwego dostępu do treści.

Filmy, seriale, książki, podcasty, artykuły, media społecznościowe, krótkie filmiki, wiadomości, kursy, audiobooki… Możemy w każdej chwili znaleźć coś, co nas zainteresuje.

Możemy nauczyć się niemal wszystkiego. Możemy poznać historie ludzi z drugiego końca świata. Możemy znaleźć inspirację, rozrywkę, wiedzę i odpowiedź na niemal każde pytanie.

To ogromna możliwość. Ale właśnie dlatego warto nauczyć się wybierać.

Bo skoro możemy wpuścić do swojej głowy praktycznie wszystko, warto zastanowić się, co właściwie tam wpuszczamy.

Telefon i słuchawki otoczone książkami symbolizujące nieograniczony wybór treści i informacji
Żyjemy w świecie, w którym mamy niemal nieograniczony dostęp do treści. Warto wybierać je świadomie.

To, czym karmisz głowę, wpływa na to, jak patrzysz na świat

Treści, które oglądamy i czytamy, nie zawsze pozostają tylko rozrywką. Z czasem mogą wpływać na nasze oczekiwania, sposób myślenia, porównania, a nawet na to, co zaczynamy uważać za normalne.

Jeśli często oglądasz romantyczne filmy i seriale, możesz zacząć porównywać swój związek z fikcyjnym światem pełnym wielkich gestów, namiętności i nieustannych emocji. To, co miało być rozrywką, może niepostrzeżenie stworzyć oczekiwania, którym codzienna rzeczywistość nie jest w stanie sprostać.

Podobnie może działać ciągłe oglądanie kryminałów czy wiadomości skupionych głównie na morderstwach, wypadkach i przestępstwach. Kiedy każdego dnia dostajemy dużą dawkę informacji o tym, co złego może się wydarzyć, świat w naszej głowie może zacząć wyglądać coraz bardziej niebezpiecznie. Zaczynamy zauważać zagrożenia i być bardziej czujni, choć przecież nie oglądamy pełnego obrazu rzeczywistości.

Nie chodzi o to, żeby rezygnować z romansów, kryminałów czy wiadomości. Warto tylko pamiętać, że to, co regularnie oglądamy, może wpływać na to, jak postrzegamy własne życie i świat wokół nas.

Odpoczynek czy ucieczka?

Myślę, że warto czasem zadać sobie to proste pytanie. Czy naprawdę odpoczywam, czy po prostu nie chcę być teraz ze swoimi myślami?

Nie ma nic złego w tym, że czasami chcemy uciec od codzienności. Każdy potrzebuje od czasu do czasu zanurzyć się w dobrej książce, obejrzeć film czy bezmyślnie pośmiać się z krótkich filmików.

Problem pojawia się wtedy, gdy staje się to naszym podstawowym sposobem radzenia sobie z rzeczywistością. Bo można obejrzeć jeden odcinek i poczuć się zrelaksowanym. Można też oglądać do drugiej w nocy, żeby nie myśleć o tym, co czeka nas następnego dnia. Z zewnątrz wygląda to podobnie. W środku jest jednak zupełnie czymś innym.

Odpoczynek pozwala Ci wrócić do siebie. Ucieczka pozwala Ci na chwilę od siebie odejść.

Nie tylko to, co oglądasz, ale też jak to robisz

Warto zwrócić uwagę również na sposób, w jaki korzystamy z rozrywki.

Możemy wybrać świetny serial, który naprawdę sprawia nam przyjemność, a jednocześnie regularnie siedzieć do drugiej w nocy, bo „jeszcze jeden odcinek”.
Możemy czytać wartościową książkę, ale robić to wtedy, kiedy mieliśmy już spać.
Możemy znaleźć ciekawy podcast, a potem przez godzinę słuchać kolejnych, zamiast zrobić to, co naprawdę chcieliśmy zrobić.

Dlatego pytanie nie powinno brzmieć tylko: „Czy ta treść jest dobra?”

Warto również zapytać: „Czy sposób, w jaki z niej korzystam, jest dobry dla mnie?”

Bo nawet coś wartościowego może przestać nam służyć, jeśli nie potrafimy znaleźć granicy.

Więcej informacji nie zawsze znaczy więcej

Mamy dziś dostęp do ogromnej ilości wiedzy. Możemy słuchać podcastów o rozwoju, czytać książki o produktywności, oglądać materiały o zdrowiu, finansach, relacjach czy psychologii.

Tylko co z tego, że wiemy coraz więcej, jeśli niczego z tego nie wprowadzamy w życie?

Można przeczytać dziesięć książek o zmianie nawyków i nadal nie zmienić ani jednego. Można obejrzeć sto filmów o produktywności i nadal odkładać najważniejsze zadanie. Można słuchać kolejnego podcastu o odpoczynku, zamiast po prostu odłożyć telefon i wyjść na spacer.

Czasami nie potrzebujemy kolejnej informacji. Potrzebujemy przestrzeni, żeby wykorzystać tę, którą już mamy.

Dlatego zamiast pytać tylko: „Czego jeszcze mogę się dowiedzieć?”, warto czasem zapytać: „Co z tego, co już wiem, mogę wykorzystać?”

Kto wybiera to, co oglądasz?

Jest jeszcze jedna rzecz, o której łatwo zapomnieć. Kiedy otwieramy aplikację bez konkretnego celu, często nie wybieramy już świadomie tego, co chcemy zobaczyć. Kolejne treści wybierane są za nas.

Jedno nagranie prowadzi do kolejnego. Jeden artykuł do następnego. Wchodzisz tylko na chwilę, a po trzydziestu minutach orientujesz się, że właściwie nie wiesz nawet, co oglądałaś.

I tutaj pojawia się ważne pytanie: Czy wybierasz to, czego naprawdę chcesz się dowiedzieć lub czym chcesz się zająć, czy po prostu przyjmujesz to, co zostanie Ci pokazane?

Nie musisz rezygnować z internetu ani mediów społecznościowych. Warto tylko czasem odzyskać w nich odrobinę wyboru.

Co wpuszczasz do swojej głowy?

Możesz potraktować swoje treści trochę tak, jak traktujesz jedzenie. Nie chodzi o to, żeby wszystko było idealnie zdrowe i wartościowe. Nie musisz czytać wyłącznie ambitnych książek, oglądać dokumentów i słuchać edukacyjnych podcastów.

Rozrywka jest potrzebna. Śmiech jest potrzebny. Czasami potrzebujemy po prostu głupiego filmu i chwili bez myślenia.

Ale jeśli przez cały dzień karmimy głowę przypadkowymi treściami, warto zauważyć, jak się po nich czujemy.

Czy jesteśmy spokojniejsi? Zainspirowani? Ciekawi świata?
A może bardziej sfrustrowani, zmęczeni, rozproszeni albo niezadowoleni ze swojego życia?

Nie każda treść musi nas czegoś nauczyć. Ale dobrze, jeśli świadomie wybieramy, czym chcemy się otaczać.

Kilka prostych pytań przed kolejną treścią

Nie potrzebujesz tworzyć skomplikowanych zasad dotyczących tego, co oglądać i czytać.

Możesz po prostu od czasu do czasu zatrzymać się i zapytać:

Dlaczego właśnie tego teraz potrzebuję? Czy chcę się zrelaksować, czegoś nauczyć, zainspirować, pośmiać czy po prostu uciec od czegoś, z czym nie mam ochoty się mierzyć?

Jak czuję się po kontakcie z tą treścią? Czy daje mi coś dobrego, czy zostawia mnie bardziej zmęczoną i rozproszoną?

Czy wybieram ją świadomie? Czy naprawdę chciałam to obejrzeć, czy tylko kliknęłam w to, co pojawiło się przede mną?

Czy potrafię ją odłożyć? Bo nawet najlepsza książka czy serial nie powinny odbierać nam snu, czasu dla bliskich czy przestrzeni na własne życie.

Nie chodzi o to, żeby konsumować mniej. Chodzi o to, żeby wybierać lepiej.

Łatwy dostęp do informacji i rozrywki jest ogromnym przywilejem. Możemy rozwijać zainteresowania, zdobywać wiedzę, poznawać nowe perspektywy i znajdować historie, które naprawdę coś w nas zmieniają.

Nie chciałabym więc namawiać Cię do ograniczenia wszystkiego.

Chodzi raczej o zatrzymanie się na chwilę i zauważenie, czy to, co automatycznie wybierasz, rzeczywiście Ci służy.

Bo Twoja uwaga jest ograniczona. Twój czas jest ograniczony. A to, czym przez wiele godzin dziennie karmisz swoją głowę, prędzej czy później zaczyna mieć wpływ na to, jak myślisz, czego pragniesz i jak postrzegasz własne życie.

Telefon leżący na książkach symbolizujący świadomy wybór treści i informacji
Nie wszystko, co możemy oglądać i czytać, musi trafiać do naszej głowy. Możemy decydować.

Podsumowując

Nie trzeba rezygnować z książek, seriali, filmów ani internetu.

Warto jednak pamiętać, że rozrywka też jest wyborem.

Zastanów się czasem, czy to, co oglądasz, czytasz i czego słuchasz, prowadzi Cię w stronę życia, którego chcesz.

Bo być może nie potrzebujesz mniej treści. Potrzebujesz więcej świadomego wyboru.

„Powiedz mi, co czytasz, a powiem ci, kim jesteś.”

François Mauriac

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *